środa, 8 lipca 2015

Rozdział 3

Miny Stelli i wytworów Stellopodobnych świadczyły o tym, że uważają się za lepsze. Ale ja tam wiedziałam swoje. Hello, pochodzę z pokolenia Blance, tak tych Blance. Postanowiłam być twarda, jak, jak... jak kamień (?). Na szczęście Panna Brown krzyknęła coś o śniadaniu i  już wszyscy ruszyli w stronę drzwi. Stella syknęła mi jeszcze do ucha- Witaj w naszym świecie SIEROTO.- moje oczy momentalnie zaszkliły się pd wpływem łez.
-Daisy!- Rose krzyknęła mi do ucha.
-Co? Yyy, oj przepraszam.
-Od minuty próbuję do Ciebie dotrzeć, a ty nic, zero reakcji.
-Daisy! Jak się cieszę, że wróciłaś już z krainy jednorożców i żelkowych misiów.- Ta to oczywiście Nancy.Dziewczyny zaraz zapomniały o mojej wizycie w świecie tęczy i zaraz znów paplały o rozkładzie dnia. Oh, jak ja tęsknię za rodzicami. Zazwyczaj nie znałam słowa tęsknota, czy też nigdy nie byłam ,,dobra" dla innych. Można by powiedzieć, że zawsze byłam ,,Black". Teraz czuje wewnętrzną potrzebę bycia ,,White",  ale wiem, że nigdy nie będę jednym z osobna.  Ja będę ,, Black with White".



Ps przepraszam, że takie krótkie, ale uznałam, że powinnam w tym miejsc skończyć. Jestem właśnie u kuzynki,  a w domu nie mam prądu, no wiecie nawałnica. Postaram się jak wróci prąd dodać post z Wiednia,  ale nic nie obiecuję.


1 komentarz:

  1. Może wspólna obserwacja? :)
    Ja już zaobserwowałam i liczę na uczciwy rewanż.

    www.ghabj.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń