sobota, 27 czerwca 2015


Rozdział 1
Obudził mnie donośny dzwonek i jakby tego było mało jakaś kobieta krzyczała tak głośno, że gdybym miała okulary, dawno by pękły. Otworzyłam oczy, zaraz gdzie ja jestem!? A no tak, jestem w sierocińcu.
Retrospekcja
Pan Smith znów ględzi o tym, że musimy bardziej się przyłożyć do nauki, ale mnie to nie obchodzi. Już za półgodziny przyjedzie po mnie limuzyna taty i wreszcie wrócę do domu. Ocknęłam się, gdy Kate szturchnęłam mnie w ramię.
-Panna Blance?- zapytał mnie wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna. Aha to nasz ochroniarz Mike.
-Tak.
-Pójdzie panienka ze mną- zdziwiłam się, ale nie protestowałam, bo przecież on urwał mnie z tej nudnej lekcji zwanej historią. Gdy szliśmy korytarzem, zapytał mnie czy wiem po co mnie zwolnił z lekcji. Oczywiście nie wiedziałam.
-Przed chwilą panienki rodzice mieli wypadek samochodowy.
-I co, jedziemy do szpitala ich odwiedzić, tak?- zapytałam.
-Nie, jedziemy na pogrzeb.- zatkało mnie, myślałam, że to nic poważnego, ale postanowiłam się upewnić.
-Kogo to pogrzeb?
Pani i Pana Blance.
Koniec Retrospekcji
- Panno Blance!- ktoś krzyknął mi do ucha, ta to panna Brown.
-To, że panienka jest nowa to nie oznacza, że może się wylegiwać do późna.

2 komentarze:

  1. Czuje, że będzie to mój jeden z ulubionych blogów <3
    Zapraszam do siebie : kaanaasia.blogspot.com :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Weronika. Dawno nikt nie napisał mi tak miłego komentarza. Jeżeli blog Ci się bardzo spodoba zapraszam do zaobserwowania ;)

      Usuń